Szanowni Państwo
Przez najbliższe dwa tygodnie szkoły będą zamknięte. Może to przynieść pozytywne efekty, ale może ich nie przynieść. Wszystko zależy od nas.
Jeśli dzieci Państwa zamiast w szkole będą teraz spotykać się w Puchatku, McDonaldzie, galeriach handlowych, na boiskach czy w swoich domach - zamykanie szkół nie będzie miało sensu. Przecież chodzi o to, by miały one jak najmniej kontaktu z innymi. Dla dobra swojego, ale i innych, w tym Państwa, a szczególnie babć, dziadków.
Ciężko chory starszy człowiek we Wrocławiu zaraził się od syna, który nie miał żadnych niepokojących objawów. Możemy być nosicielami, zarażać innych, a sami w żaden widoczny sposób nie chorować. Dotyczy to zwłaszcza młodych - dzieci i młodzieży.
Niech dzieci, jeśli to możliwe, zostaną w domu. Uczą się, czytają, rozwijają pasje, pomagają Państwu w domowych porządkach... Ograniczmy ich kontaktowanie się bezpośrednie z innymi, także (o ile to możliwe) z dziadkami, babciami, osobami starszymi.
Pole? W porządku, ale nie stadnie, nie gromadnie. JAK NAJMNIEJ CZASU WŚRÓD LUDZI!
Tylko wówczas zamknięcie szkół będzie miało sens.

My także WSZYSCY powinniśmy pomyśleć o ograniczeniu wszelkiej zbiorowej aktywności: basen, siłownia, fitness, sauna, siatkówka, piłka nożna, kort, kościół, zebrania, urodziny, imprezy, kawiarnie, restauracje itd.
Wysypiajmy się za to, zmieńmy sposób odżywiania na zdrowszy, zrzućmy kilka zbędnych kilogramów - tak przygotujemy nasz organizm na ewentualną infekcję koronawirusa.
Używając górnolotnych słów - czeka nas wszystkich dwutygodniowy egzamin. Tylko od nas zależy, czy go zdamy. Oszukiwanie nic tu nie da. Konsekwencje dotkną nas, nikogo więcej.
Straszny przykład Włochów, tak samo jak my niesfornych, niedyscyplinowanych, zawsze wiedzących lepiej, powinien nas czegoś nauczyć. Szczególnie jeśli śmiertelne żniwo włoskie porównamy ze świetnymi efektami walki z epidemią w Korei Południowej.
To nie są wakacje. To nie jest zabawa. To nie jest gra. To chodzi o życie. Dosłownie.


Dyrektor Szkoły
Sylwia Brzózka

Odsłony: 43